Ciężarówka wjechała na przeciwny pas ruchu. Marzena była pasażerem nadjeżdżającego samochodu i doznała licznych, poważnych obrażeń ciała.

Po wypadku przewieziono 45. letnią Marzenę do szpitala. Stwierdzono uszkodzenie odcinka szyjnego i piersiowego, jak również uszkodzenia kolan. Założono jej kołnierz ortopedyczny oraz przepisano silne leki przeciwbólowe. Poszkodowana została skierowana na rehabilitację. Jednak pomimo intensywnego leczenia ból nasilał się, do tego pojawiły się bóle kończyn oraz bóle i zawroty głowy.

Marzena była nauczycielem akademickim aktywnym w środowisku naukowym. Pracę zawsze wykonywała z pasją właściwą dla jej profesji, dlatego też dolegliwości uniemożliwiały wykonywanie jej pracy zawodowej. Poza cierpieniem fizycznym po wypadku, poszkodowana odczuwała także negatywne skutki w sferze psychicznej. Bała się podróżować jakimkolwiek środkiem transportu, stała się nerwowa, a z powodu częstych zwolnień lekarskich, nie pojawiała się w pracy a przez to obawiała się zwolnienia ze strony pracodawcy. Stres i niepokój wymusiły wizyty u psychologa. Ubezpieczyciel kierowcy ciężarówki uznał swoją odpowiedzialność z tytułu polisy OC, jednakże przyznał tytułem zadośćuczynienia jedynie kwotę 4 000 zł, a uznał koszty leczenia tylko w wysokości 1 000 zł. Kwoty te w niewielkim stopniu rekompensowały krzywdę. Pani Marzena za namową znajomych postanowiła walczyć o swoje prawa i zwróciła się ze sprawą do Prawomocnych.

W skutek procesu sąd uznał kwotę zadośćudzynienia i odszkodowania przyznaną przez ubezpieczyciela sprawcy wypadku za zbyt niską i zasądził w na rzecz Marzeny dalsze  20 000 zł. Sąd przy tym stwierdził, iż kwota zadośćuczynienia nie może być symboliczna tak, jak to miało miejsce w tej sprawie. Dodatkowo, sąd ustalił odpowiedzialność odszkodowawczą ubezpieczyciela na przyszłość za skutki wypadku, gdyż proces leczenia jeszcze się nie zakończył, w związku z czym nie można było wykluczyć ujawnienia kolejnych następstw wypadku i wystąpienia dodatkowej szkody.